Wiadomości 0       Znajomi 0       Ulubione
  Wiadomości 0       Znajomi 0       Ulubione

Kronika Nocnika

Do niedawna był to przedmiot niezbędny w każdym gospodarstwie domowym. Teraz znajdziesz go tylko tam, gdzie są małe dzieci.
Historia nocnika rozpoczyna się wraz z powstaniem miast. Właśnie wtedy pojawili się ludzie, którym nie wystarczało załatwianie naturalnych potrzeb na łonie natury. Przyczyną były względy higieniczne i prestiżowe. To głównie osoby wysoko urodzone i postawione ponad innymi potrzebowały toalety. Jednak do czasu upowszechnienia się kanalizacji, czyli do XX wieku, arystokratyczni wykwintnisie, którzy korzystali z nocnika, stanowili znakomitą mniejszość.

Kakuary faraonów ...

Najstarsze systemy usuwania odchodów powstały już pięć tysięcy lat temu na Orkadach, u północnych wybrzeży Szkocji. Nie były one jednak rozpowszechnione. Pałace budowane w Egipcie na przykład nie posiadały systemów kanalizacyjnych. Używano tam sedesu, pod którym stało gliniane naczynie. Wiadomo o tym dzięki znalezieniu w grobowcu pewnego dostojnika przenośnej toalety. Był to rodzaj krzesła z otworem, pod którym stało naczynie. Taki typ "nocnika" stosowano aż do XX wieku. W Polsce nazywano go między innymi "stolcem", "sedesem", lub, z francuska, "cacatuarem", "kakatorium" czy "kakuarem".

... i cesarskie urynały

Najstarsze wzmianki o naczyniu na mocz, tzw. urynale, znajdujemy w rzymskiej powieści z I wieku n.e. "Satyryki". Oto cytat: "Trymalchion strzelił palcami. Na ten znak eunuch podstawił mu w czasie zabawy naczynie, a on ulżywszy pęcherzowi zażądał wody do rąk, po czym lekko skropione palce wytarł o głowę niewolnika". Urynał Trymalchiona był srebrny, ale już osławiony rozpustnik, cesarz Heliogabal "wypróżniał się w złote naczynia, mocz oddawał do naczynia z fluorytu i onyksu".

Większość Rzymian żyła jednak daleko skromniej. Mieszkańcy wielopiętrowych domów miejskich posługiwali się nocnikami ceramicznymi, których zawartość lądowała w dołach kloacznych. Co jakiś czas doły opróżniano i wywożono ich zawartość poza miasto.

Toaleta pielgrzyma

Nocniki mieli także podróżujący mnisi. Wzmianka o nich pojawia się w piętnastowiecznej relacji z podróży do Ziemi Świętej dominikanina, brata Feliksa Fabera z Ulm: "Każdy pielgrzym posiada urynał stojący obok jego koi. Jest to gliniane naczynie, flakon, do którego oddaje mocz oraz wymiotuje. A że zatłoczone pomieszczenia są wąskie i w dodatku ciemne, po których nieustannie ktoś się kręci, rzadko się zdarza, by do świtu naczynia nie zostały poprzewracane. Osoba niezdarna, zmuszona palącą potrzebą do niezwłocznego wstania, zazwyczaj przewraca po drodze pięć lub sześć urynałów, z których rozchodzi się odór nie do wytrzymania".

Doły kloaczne

Przyrost ludności w miastach postawił mieszkańców przed problemem usuwania rosnących ilości nieczystości i odchodów. Ponieważ budowa kanalizacji była zbyt skomplikowana, przy domach kopano doły kloaczne, do których wyrzucano zawartość nocników. Trzymano je pod łóżkiem lub w szafce. Mieszkańcy Amsterdamu opróżniali urynały do przecinających miasto kanałów. XVII-wieczne nocniki, głównie fajansowe i cynowe, można obejrzeć na płótnach malarzy holenderskich.

Dobre maniery

Zmiana nastawienia wobec załatwiania naturalnych potrzeb dokonywała się, między innymi, pod wpływem etykiety dworskiej. "Nie wolno nikomu bezczelnie i bezwstydnie załatwiać swojej potrzeby - jak to czynią chłopi (...) pod drzwiami i oknami komnat (...)"; "zabrania się każdemu, kimkolwiek byłby, (...) czy z rana, czy w wieczór, zanieczyszczać podjazd, schody, korytarze i pokoje moczem", czytamy w niemieckich zarządzeniach dworskich z 1570 i 1589 roku. Przemiany dokonywały się jednak powoli, a nocnikami posługiwał się tylko wąski krąg arystokracji dworskiej i mieszczan. Radę, jakiej udzielił w XVI wieku Erazm z Rotterdamu (1530): "Nie przystoi witać kogoś, kto właśnie oddaje mocz lub się wypróżnia", powtarza po dwustu latach niemiecki poradnik dobrych manier (1731): "Gdy się przechodzi koło osoby, która załatwia swą potrzebę, należy udawać, że się tego nie zauważa...".

Pudło z wyściełanym wiekiem

Złote czasy nocników to XVIII i XIX wiek. Za panowania Ludwika XIV, króla-Słońce (1643-1715), w Wersalu pojawił się "zamknięty sedes". Było to "pudło z wyściełanym wiekiem, w razie arystokratycznej potrzeby wnoszone przez służących". W Wersalu takich sedesów było prawie 300, jednak i tam nie brakło ludzi zaspokajających potrzeby fizjologiczne w najprostszy sposób. "Jest jedna paskudna rzecz na dworze, do której nigdy nie przywyknę - zanotowała w swoim dzienniku księżna Orleanu. - Ludzie przebywający w pasażu naprzeciwko naszych pokoi siusiają po kątach".

Urynał z porcelany

Delikatne porcelanowe nocniki zaczęto wytwarzać około 1710 r. w Holandii. Opisała je w liście do pani de Choiseul jej wnuczka w 1768 roku: "Chciałabym ci droga Babciu, jak również przeorowi, opisać, jakie było moje zdziwienie, gdy przyniesiono mi wczoraj wielki worek od Ciebie. Spieszę go otworzyć, wsuwam rękę, natrafiam z kolei na naczynie... wyciągam je szybko: przecież to nocnik! Ale takiej piękności... taki wspaniały, że moi ludzie wołają jednym głosem, iż należałoby go używać jako sosjerki. Nocnik był wczoraj przez cały wieczór wystawiony na widok publiczny i budził powszechny podziw".

Z własnym naczyniem

Polska w zakresie higieny pozostawała niestety daleko za Europą. Jak pisze w XVIII wieku podróżujący po naszym kraju cudzoziemiec: "Obcy przybysz, goszczący w pałacu musi mieć z sobą wszystko, co niezbędne do noclegu, łącznie z naczyniem nocnym".

Nasz krajan, ksiądz Jędrzej Kitowicz przyznaje: "(...) wydarzały się przypadki raniące powonienie i wstyd: kiedy jeden z przeładowanym żołądkiem, rozmarzony snem, nie mogąc trafić do drzwi, lada gdzie między śpiącymi złożył ciężar natury albo oblał niepachnącą wodą. (...) Urynałów stawiać przy łóżkach gościnnych nie było zwyczaju". Bardziej wyszukane obyczaje panowały w miastach. "Był jeden pokój pełen na pawimencie (posadzce) stolców, a na półkach urynałów, gdzie goście składali ciężary natury"

Powiew luksusu

Mimo higienicznego zacofania, w XVIII-wiecznej Polsce znano też srebrne nocniki. Gdy po pierwszym rozbiorze kasztelanową Kossakowską we Lwowie odwiedził austriacki poborca, by zająć coś cennego, kazała mu dać dwa wielkie srebrne nocniki, ponoć "pełne ekskrementów". Srebrny urynał wchodził także w skład kompletu toaletowego opisanego w inwentarzu majątku pani Grabowskiej, kochanki Stanisława Augusta.

Srebrne nocniki nie były jednak zjawiskiem częstym, nawet pośród arystokracji. Inwentarze pałaców Krasińskich, sporządzone około połowy XIX wieku, wspominają nocniki fajansowe po 30 kopiejek sztuka oraz "nocniki - szafki" z miednicami, służące do toalety.

Wędrowny słupek

Sedes spłukiwany wodą na wzór angielski zainstalowano w Polsce dopiero około połowy XVIII wieku w "Wersalu podlaskim", białostockiej rezydencji hetmana Branickiego. Z kolei w pałacu Branickich w Choroszczy znalazł się "stolec angielski" z malowanego na czerwono drewna orzechowego "(...) przód skrzyni, kryjącej naczynie z białej gliny, obito zieloną kitajką i przykryto ratką z pozłacanego mosiężnego drutu". Oba urządzenia służyły przede wszystkim Izabeli Branickiej. Hetman zadowalał się bowiem "stolcem na nóżkach szaro malowanym, z basenem miedzianym wewnątrz, suknem zielonym obity". Braniccy dbali o higienę, bo prócz prywatnych toalet mieli też w swoich pałacach stolce dla gości i kloaki dla służby.

Znacznie gorzej było w innych domach arystokratycznych. W relacji gościa jednego z nich pojawia się "wędrowny słupek" (przenośna szafka z nocnikiem), który rano obnoszono po gościnnych pokojach. "(...) Weronia Łączyńska (...) z humorem opowiadała: Zaledwie dostałam ten upragniony słupek, gdy lokaj pod drzwiami już meldował: Proszę pani hrabiny się śpieszyć bo pan hrabia Lewicki już bardzo czeka!".

Stolec zamiast urynału

W połowie XIX wieku Karolina Nakwaska pisała w popularnym poradniku dla kobiet: "Obok łóżek postawisz nocne stoliki z galeryjką, tak mało u nas używane, a tak koniecznie potrzebne, bo cóż nieporządniejszego jak naczynia nocne pod łóżkiem stawiane... Jest to nawet szkodzące zdrowiu. (...) nie czyń tak, jak (...) w niektórych domach, gdzie albo w przechodnim korytarzu, wbrew przystojności i skromności, stawiają naczynie do pierwszego użytku, albo ogród oznaczają na miejsce ku wygodzie służące. Ileż chorób z tego wynika! U nas także łatwiej obaczyć srebrne lub przynajmniej malowane porcelanowe nocne naczynie, niż wygodne krzesło, gdziebyś i rozwolnienia się nie bała".

W latach sześćdziesiątych XIX wieku prasa zaczęła reklamować spłukiwane wodą "waterklozety i inodory", ale nocniki nadal nie traciły popularności. W 1907 roku fabryka fajansu we Włocławku oferowała ich aż sześć modeli: jardiniere, rokoko, kulisty, zwykły, warszawski i owalny. Zestawy toaletowe z fajansu lub porcelany stanowiły część wyprawy ślubnej.

Nocne strachy

Postęp higieniczny w XX wieku sprawił, że nocniki przestały być naczyniami codziennego użytku. Stały się za to narzędziami tortur dla dzieci: "Zbójcy, nocni włamywacze i zjawy, których obawiamy się przed pójściem spać, którzy zaś niekiedy nawiedzają nas we śnie, to postacie powstałe z pewnej reminiscencji, (...) infantylnej. (...) to (...) nocni goście, którzy w okresie dzieciństwa wyrywali dziecko ze snu, by je posadzić na nocnik, żeby nie zmoczyło łóżka (...). Dzięki analizie kilku takich snów lękowych udało mi się jeszcze rozpoznać osobę owego nocnego gościa. Zbójcą zawsze był ojciec, zjawy zaś zaiste odpowiadają raczej osobom płci żeńskiej, snującym się po sypialni dziecka w koszulach nocnych" - pisał w 1909 roku doktor Freud.

Obecnie, w epoce szczelnych pampersów nocnik przestał już nawet pełnić rolę nocnego stracha na dzieci.
Nie bądź obojętny dla tego materiału - Oceń, skomentuj, polub, udostępnij!
6 / 1
0
  avatar Kupka

Komentarze FB

Komentarze obsługiwane przez Facebook
(poczekaj na załadowanie)

Komentarze Kupa

Musisz być zalogowany, żeby skomentować ten materiał.